czwartek, 8 października 2009

VEO: Recenzja koncertu /portal nowasol24.pl

Poniżej zamieszczam recenzję koncertu, który odbył się 11 września w Nowosolskim Domu Kultury. Artykuł pochodzi z internetowego serwisu nowasol24, który oczywiście polecam.


VEO po koncercie w Nowej Soli

11. września zespół VEO wystąpił w Nowej Soli. Chciałoby się rzec NEO – VEO, bo zmian sporo… i refleksji sporo.

Po pierwsze. Skład przebudowany niemal zupełnie. Z pierwotnego etapu działania grupy pozostali jedynie założyciele Łukasz Rogalski (instr. klawisz.) i Maciej Sebastianowicz (bas). Na gitarze gra Łukasz Pilimon, który pojawił się w VEO około roku temu. Druga połowa zespołu jest zupełnie nowa: gitarzysta Piotr Mileszko, perkusista Paweł G. (tak zdecydował, by ukryć się za inicjałem) oraz młodziutka wokalistka Patrycja Kostrzewa. Co z tego wyniknie?


Po drugie. Styl – VEO istnieje już od około dwóch lat. Początki to skojarzenie z muzyką instrumentalną. Najpierw - nieprzypadkowo zapewne za sprawą fascynacji Ł. Rogalskiego – elektroniczną. Później w tyglu ówczesnego pierwotnego składu grupy pojawiały się “wyskoki” w stronę progresywno-art-rockowego grania. Teraz zmiany w składzie sugerują kolejną (r)ewolucję. Ale świadczy to raczej o następnym etapie poszukiwań.


Po trzecie. Quo vadis? Veo – według kryptozoologów – jest zwierzęciem wielkości konia z wyspy Rintja. Ma wielkie pazury, wydłużoną głowę i żywi się mrówkami. Ale nikt go nie widział, ponoć istnieje czy istniało. Skąd to porównanie? Chwycenie istoty zespołu Veo to trochę jak uprawianie kryptomuzykologii. Niby jest, niby wiemy, co gra, ale nie wiemy czym ten zespół jest. Ponoć Veo gra(ł) muzykę elektroniczną, ale mam wrażenie, że to już prehistoria, choć jeszcze gdzieś jakieś echo pobrzmi. Z progresywnego grania art-rocka raczej nici, bo kapela ma dosyć surowy sound i kompozycje są niezbyt rozbudowane. Nowe zapędy gitarzystów czasem sugerują chęć rockowego “przyłojenia”, ale osładza to z kolei raczej popowo brzmiący wokal Patrycji. Veo buja się od instrumentalnych patetycznych klimatów do piosenek. Do tego sceniczny image czarne ubiory i białe piktogramy na piersiach sugerują odjazd w jeszcze inną, minimalistyczną stronę. Biało-czarne pasy Łukasza przywołują śp. “Republikę”. Na myspace.com/veomusic zespół charakteryzuje swą twórczość jako muzyka eksperymentalna/nowa fala. Problem w tym, jak naprawdę to muzyczne VEO zwierzę ma wyglądać i kim chce być.


Koncert w NDK pokazał VEO w dzisiejszej formie. Brzmi nieźle, ale pootwierało się chyba za dużo drzwiczek od stylistycznych szafek. Cześć z nich trzeba będzie zamknąć. Kibicuję gorąco grupie, lecz mam świadomość, że jeszcze na wiele pytań muszą sobie odpowiedzieć. Zwłaszcza, że plany mają ambitne. Przed nimi koncerty w Poznaniu i Wrocławiu.


Wojciech Olszewski/nowasol24.pl



fot. WO/nowasol24.pl