Właśnie dziś zagraliśmy nasz trzeci koncert charytatywny. Tym razem tuż przed Zamkiem w Kożuchowie. Wszystko było by fajnie gdyby nie szanowny pan akustyk, który sprawiał wrażenie jakby po raz pierwszy zobaczył konsolę.... Przez to właśnie w głośnikach słychać było właściwie sam bas i dudnienie. Z trzech klawiszy, na których grałem słyszałem tylko jeden i to nie cały czas. Dolna "Yamaha" chyba wogóle nie była słyszalna na przodach. Roland jakoś się przebijał czasem, natomiast E-MU Xboard sprawiał wrażenie jakby dźwięk przechodził z jednej kolumny do drugiej. Szkoda. Wielka szkoda bo repertuar po za ostatnim utworem był naprawdę solidnie dopracowany. Mimo, że graliśmy w 4 osoby a nie w 5 to zabrzmiało by to gdyby nie feralny akustyk nie mogący poradzić sobie z nagłośnieniem. Nie chcem aby brzmiało to w ten sposób, że "zwalam" na niego winę bo coś nie wyszło. No ale kurcze, prawda jest taka, że dopracowany materiał to jedna sprawa a nagłośnienie to druga. W tym wypadku materiał był dopracowany a akustyk był amatorem.
Ogólnie zaprezentowały się trzy zespoły. Mój, zespół z Kożuchowa "Za fcześnie fstałem" oraz "Gedia Blues Band". Z wszystkich trzech najlepiej zabrzmiała "Gedia". Dlatego, że miała własnego akustyka, który wiedział do czego służą gałki w mikserze;] Dobrze, że udało się zebrać prawie 2 tysiące złotych dla Konrada i Palomy. To mnie jakoś podbudowało. Bo brzmienie na koncercie było jak już mówiłem fatalne.
Ale tak się składa, że dostaliśmy ofertę zagrania w klubie "VINCI" także w Kożuchowie. Oczywiście na "normalnym" nagłośnieniu. Impreza odbędzie się w czerwcu lub lipcu. Już teraz zapraszamy zainteresowanych, którzy chcą usłyszeć jak brzmi prawdziwe art Rockowe VEO. Myślę, że warto.