niedziela, 17 maja 2009

Koncert charytatywny - Kożuchów

Właśnie dziś zagraliśmy nasz trzeci koncert charytatywny. Tym razem tuż przed Zamkiem w Kożuchowie. Wszystko było by fajnie gdyby nie szanowny pan akustyk, który sprawiał wrażenie jakby po raz pierwszy zobaczył konsolę.... Przez to właśnie w głośnikach słychać było właściwie sam bas i dudnienie. Z trzech klawiszy, na których grałem słyszałem tylko jeden i to nie cały czas. Dolna "Yamaha" chyba wogóle nie była słyszalna na przodach. Roland jakoś się przebijał czasem, natomiast E-MU Xboard sprawiał wrażenie jakby dźwięk przechodził z jednej kolumny do drugiej. Szkoda. Wielka szkoda bo repertuar po za ostatnim utworem był naprawdę solidnie dopracowany. Mimo, że graliśmy w 4 osoby a nie w 5 to zabrzmiało by to gdyby nie feralny akustyk nie mogący poradzić sobie z nagłośnieniem. Nie chcem aby brzmiało  to w ten sposób, że "zwalam" na niego winę bo coś nie wyszło. No ale kurcze, prawda jest taka, że dopracowany materiał to jedna sprawa a nagłośnienie to druga. W tym wypadku materiał był dopracowany a akustyk był amatorem. 

Ogólnie zaprezentowały się trzy zespoły. Mój, zespół z Kożuchowa "Za fcześnie fstałem" oraz "Gedia Blues Band". Z wszystkich trzech najlepiej zabrzmiała "Gedia". Dlatego, że miała własnego akustyka, który wiedział do czego służą gałki w mikserze;]  Dobrze, że udało się zebrać prawie 2 tysiące złotych dla Konrada i Palomy. To mnie jakoś podbudowało. Bo brzmienie na koncercie było jak już mówiłem fatalne.

Ale tak się składa, że dostaliśmy ofertę zagrania w klubie "VINCI" także w Kożuchowie. Oczywiście na "normalnym" nagłośnieniu. Impreza odbędzie się w czerwcu lub lipcu. Już teraz zapraszamy zainteresowanych, którzy chcą usłyszeć jak brzmi prawdziwe art Rockowe VEO. Myślę, że warto. 

Festiwal in Boryszyn 2009

Tak, zagraliśmy na drugim po "Rock Nocą" festiwalu rockowym. Profesjonalna scena, nagłośnienie i oświetlenie. Mimo, że VEO na scenie pojawiło się tylko podczas próby i podczas około 12 minutowej prezentacji konkursowej mogliśmy w końcu odczuć jak to jest grać na takich scenach. Niewątpliwie ciekawe doświadczenie. Drugą sprawą są zespoły, które na tym festiwalu grały. Odniosłem wrażenie, że obecny polski rock to głównie "darcie" się wokalisty w ten sposób, że nikt go nierozumie. I taki zespół zostaje doceniony a np. grupa RockSun grająca coś co aż miło posłuchać jest dopiero na trzecim miejscu. Natomiast na drugie trafia kapela z zagranicy i serwuje kolejne darcie się. Rozmawiałem z kilkoma słuchaczami zmagań konkursowych i przyznali oni, że niektórych zespołów i ich muzyki nie da się po prostu słuchać. Osobiście uważam, że powinno się docenić zespoły, które wnoszą coś nowego i grają klimatyczne brzmienia. Nie mówię, że od razu VEO, bo było tam kilka grup, które rzeczywiście grały fajnie, ale znalazły się po za podium. Jeżeli jadąc na festiwal rockowy mam słuchać przeraźliwego darcia się to albo wolę pojechać na festiwal muzyki alternatywnej albo zagrać w jakimś klubie. Po kliku godzinach słuchania hard rockowych zespołów w Boryszynie zaczęła mi po prostu wysiadać psychika. No i właśnie najlepsze jest to, że nie tylko mi;-) 

Koncertujemy...

I tak oto ponownie wróciłem do społeczności blogerów. Przez okres, w którym nie pisałem wydarzeń było sporo. Do najważniejszych VEO-wskich zaliczam:

- Koncert podsumowujący w Nowosolskim Domu Kultury. Odbył się on 23 lutego. Uważam, że mimo kilku całkiem naturalnych pomyłek był w miarę udany. Napewno był motywacją do jeszcze większego przyłożenia się do gry. 

- Koncert Charytatywny także w NDK. Odbył się w marcu. Według mnie 4 utwory, które VEO zagrało były raczej porażką. Nie zabrzmiało to tak jak powinno. Ale cóż są dobre dni i są też złe. Ten koncert był dobry tylko jeśli chodzi o cel ale muzycznie......szkoda słów.

Poniżej trochę filmoteki: