niedziela, 7 lutego 2010

VEO: Recenzja czy czysta krytyka?

Po koncercie zespołu w Nowym Miasteczku pojawił się interesujący artykuł w "Gazecie Regionalnej - Tygodniku Nowosolskim". Dla jednych był to tekst, który w jasny sposób nas krytykował, dla innych standardowa recenzja wydarzenia. Rozmawiałem przez dosłownie kilka godzin z autorem tekstu, który przedstawił mi na czym polega recenzowanie wydarzeń i w tym oczywiście koncertów. Recenzent nie musi być obiektywny, to chyba sedno sprawy. Ma prawo przedstawić na łamach gazety swoje wnioski. Moje osobiste zdanie na temat tego tekstu jest takie, że nie jest to raczej krytyka zespołu. Jest to po prostu zdanie, które autor wyraził i miał do tego prawo. Czy miał rację? To powinni ocenić uczestnicy tego koncertu. Na pewno lepsze jest recenzja, która krytykuje, niż opis koncertu pokazujący, że jak zwykle było świetnie bo to nieprawda. Każdy koncert jest inny a VEO prezentuje na scenie siebie i własny pogląd na muzykę i tak już pozostanie. Ważnym elementem tego artykułu jest jego lead ( pogrubiony tekst zaraz za tytułem ), który mówi, że zmiany personalne poszły w dobrym kierunku i pomogły w tworzeniu lepszej muzyki. Ale przeczytajcie sami i oceńcie. Załączam też odpowiedź gitarzysty Piotra odnośnie tego tekstu, która została opublikowana na łamach w/w gazety.


Wróżenie z VEO

Jedenaście zmian personalnych w ciągu dwóch lat istnienia zespołu przyniosło efekty. Kożuchowsko-nowosolska formacja VEO robi wrażenie. Muzycy udowodnili to podczas ostatniego koncertu w Nowym Miasteczku (18.01.).

Sala widowiskowa Ośrodka Kultury i Sportu znowu zmieniła się nie do poznania. Tym razem goście mogli zasiąść w przytulnej kawiarence skąpanej w różnokolorowych światłach. To był magiczny wieczór, przede wszystkim dzięki muzykom z VEO.

Indywidualiści

Mówią, że grają artrocka z elementami elektroniki. Nie kłamią, ale ktoś, kto ich nie usłyszał nie wie, z czym to się je. Ich twórczości nie da się zaszufladkować. Trochę brzmienia Jeana Michela Jarre’a. Częsta zmiana rytmów utworów rodem z HEY Katarzyny Nosowskiej. W tekstach niegodzenie się z rzeczywistością niczym Artur Rojek z Myslowitz. Z jednej strony chce się posiedzieć i posłuchać, z drugiej nogi same rwą się do tańca. Zespół powołał Łukasz Rogalski, menager grupy i muzyk. Nowosolaninowi i jego znajomym udało się stworzyć coś, czego na polskiej scenie muzycznej nie było.

Muzycy VEO muszą jeszcze zastanowić się nad współpracą na scenie. Na razie nie widać, żeby byli zespołem. Każdy znakomicie wykonuje swoją pracę, ale między nimi rzadko pojawia się nawet kontakt wzrokowy. Szansy należy upatrywać w wokalistce. Być może zmusi chłopaków do akcji, która byłaby dla widzów bardziej interesująca. Na koncercie potrzeba przede wszystkim spontaniczności, której w Nowym Miasteczku zabrakło. Poza tym twórców czeka długa przeprawa tekstowa. Słowa Piotra Mileszko, gitarzysty zespołu, są dobre, ale na razie to tylko manifesty. Nie ma tam opowiadania historii, którą słuchacz z miłą chęcią zinterpretowałby. Wiemy, że muzycy nie zgadzają się ze światem, ale ta niezgoda wyrażana jest wprost i to może nie kręcić wymagającego słuchacza. Brakuje refrenu. Po wyjściu z koncertu nie jesteś w stanie przywołać w pamięci żadnego utworu. Nie potrafisz niczego zanucić... Gra w głowie muzyka, ale czy nie mogłoby coś więcej? Pewnie mogłoby. Teksty to nic trudnego. W końcu menager zespołu zna wielu poetów lokalnych, z których twórczości można byłoby skorzystać, co jeszcze bardziej związałoby zespół z naszym regionem.

Sukces będzie

Znakomite utwory tylko w jednym momencie stały się lepsze. A było to wtedy, gdy wokalistka wyszła ze skrzypcami i zaczęła współgrać z gitarami basowymi, elektrycznymi, klawiszami oraz perkusją. Widzowie najdłużej oklaskiwali ten utwór. Być może to powinien być znak dla muzyków – warto urozmaicać instrumentalnie utwory. Pracować nad ich głębszym brzmieniem. A gdyby tak gitara elektroakustyczna? To kwestia indywidualnych wyborów muzyków. Koncert w Nowym Miasteczku promował ich nową płytę. Na razie wydana poza oficjalnym obiegiem, ale wszystko wskazuje na to, że odniosą sukces.

Łukasz Kaźmierczak


Odpowiedź Piotra Mileszko - gitarzysty zespołu:

Chciałbym odnieść się do artykułu „Wróżenie z VEO” opublikowanego 22.01.2010 w „Gazecie Regionalnej”. Cieszy mnie fakt, że w porównaniu z artykułem „Miasteczko Muzycznie”, będącym zapowiedzią koncertu naszego zespołu, Łukasz Kaźmierczak napisał coś od siebie. Poprzedni artykuł był kopią treści znajdującej się na naszym internetowym profilu w serwisie MySpace.

Nie wiem, jakie doświadczenie muzyczne czy stylistyczne ma Ł. Kaźmierczak, ale wnioskując z artykułu – duże. Odniosłem wrażenie, że jego tekst, jest subiektywną relacją z naszego koncertu, a po dziennikarzach spodziewałbym się jednak obiektywnego podejścia do publikowanych treści. Zespół VEO prezentuje na scenie swój styl. Składa się na to ogólny wygląd sceniczny, muzyka i teksty do poszczególnych kompozycji. Szczególnie teksty są dla mnie istotnym elementem, gdyż jestem ich autorem. Są to manifesty i moje osobiste poglądy. Nie ma w nich miejsca na opowiadanie historii. One są takie z założenia i takie będą, gdyż takie treści chcemy poprzez swoją muzykę przekazywać. Ruch sceniczny i wzajemna komunikacja – owszem, jest nikła, ale taka ma pozostać. Na scenie każdy z członków zespołu jest po prostu sobą. Nigdy nie będziemy szaleć i tańczyć podczas koncertów.

Każda opinia jest dla nas istotna. Szczególnie ta od słuchacza. Proszę mi wierzyć, po każdym koncercie pytamy ludzi, co im się podobało, a co nie, i pracujemy nad tym. Jednak publikowanie własnego zdania bez konsultacji ze słuchaczami, których opinie były nieco inne, jest dla mnie niestosowne.

Myślę, a nawet jestem pewien, że VEO dla Ł. Kaźmierczaka się nie zmieni, bo to mijałoby się z celem. Jednak za wszelkie subiektywne uwagi jesteśmy wdzięczni. Tylko dziennikarz, wg mnie, powinien pozostać obiektywnym w każdym temacie, nawet w tym, w którym ma doświadczenie i rozeznanie.

Piotr Mileszko

Członek zespołu „VEO”

Sekretarz Stowarzyszenia „KOART”


Odpowiedź dziennikarza: Piotrze, moim zdaniem, jesteś świetnym muzykiem i świetnym autorem manifestów. Tym listem udowodniłeś również, że jesteś uważnym czytelnikiem. Zaznaczam jednak, że dziennikarz, tak samo jak każdy zwykły słuchacz, ma prawo do wyrażania swoich opinii. Tekst, który komentujesz, był typową recenzją. Chociaż była ona wypełniona nie tylko moim zdaniem, ale również opiniami słuchaczy, z którymi rozmawiałem jeszcze długo po koncercie. Twój list pokazuje, że VEO w swojej dwuletniej karierze nie spotkało się jeszcze się recenzją. Cieszę się, że byłem pierwszy. Zaznaczam jednak, że nie oczekuję, iż VEO zmieni się dla Łukasza Kaźmierczaka. Takich opinii, diametralnie różnych na Wasz temat, jeszcze przed Wami tysiące. Oby każda Was nie zmieniała. Wiecie, co robicie i super. Róbcie to dalej, ale prawa wyrażania swoich opinii nie można odebrać nikomu, a już na pewno nie dziennikarzom. Zaznaczam jednak, że moje obycie muzyczne jest niewielkie, ale ilu słuchaczy w Nowym Miasteczku je miało? Śmiem twierdzić, że niewielu, ale każdy z nich miał prawo do wyrażenia swojego zdania i tak ten świat jest złożony.

Łukasz Kaźmierczak


Wnioski są wasze !

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Ważne!, być sobą i robić to co się lubi.- a reszta, jest milczeniem.